Tarpany

W kolejnym filmie opartym na reporterskiej prozie Mariana Brandysa reżyser rozegrał akcję w doświadczalnej stadninie koni na Mazurach, gdzie zgorzkniały weteran powstania warszawskiego stara się przystosować stado tarpanów do życia na wolności. Jednak więcej niż tarpanami film Kutza zajmuje się stosunkami w domu kierownika stadniny, który – wybierając samotność wśród lasów i jezior- separuje się od realnego życia. Jak zwykle w filmach Kutza, widać troskę reżysera o szczegóły, tym razem szczególnie w sferze obyczajowej. Jednak „Tarpany” to niewątpliwie jeden ze słabszych filmów autora, chociaż rozegrany w niezwykle malowniczej. pięknej scenerii mazurskich jezior i lasów, fotografowanych z wyczuleniem na piękno przyrody przez Wiesława Zdorta, debiutującego właśnie tym dziełem w roli samodzielnego operatora. Kutz o filmie: „Istotnym wszakże założeniem przy „Tarpanach” było potworne szyderstwo z ciągle żywej mentalności postszlacheckiej we współczesnym, nowym wydaniu. O ile pamiętam, tylko Zbigniew Pitera właściwie film odczytał, odczuł w nim tę kpinę. Wszyscy pozostali krytycy odebrali „Tarpany” na serio, podczas gdy ja byłem przekonany, iż zrealizowałem „orbis Klang Film” – kpinę z pewnych głupich postaw i problemów Polaczków: z naszej potrzeby mitu bohatera. Opowiadałem o bohaterze-staruszku, który był podobno „strasznym kozakiem” podczas Powstania Warszawskiego i – jak każdy Polak – odczuwał potrzebę pociągnięcia automitu aż do końca życia. W związku z tym wynalazł sobie te Bogu ducha winne tarpany, aby utrzymać w nowej wersji swoją niezwykłość. Także wszystkie inne układy w tym filmie były drwiną z naszych mitów”. (1973)

Pisali inni:

Tymczasem „Tarpany” okazały się bardzo dalekie od realnych problemów współczesności. Mirrion Czernienko (1987)

W tym filmie o dzikich najdłuższa scena dzieje się przy stole i fortepianie. Zbigniew Florczak (1962)

Jak doszło do tego, że reżyser tak zdolny i ambitny jak Kutz dał się uwieść koncepcji tak miałkiej, tak bezpłciowej? Jan Józef Szczepański (1962)