Sława i chwała

Aż kilka lat trwały zabiegi Kutza, by namówić Telewizję Polską do skierowania do produkcji scenariusza Krzysztofa Teodora Teoplitza, który dokonał adaptacji obszernej powieści Jarosława Iwaszkiewicza. W końcu realizacja stała się faktem, co dla reżysera oznaczało nakręcenie pierwszego w swej karierze wieloodcinkowego serialu telewizyjnego. Serialowa „Sława i chwała” jest rodzajem nostalgicznego fresku o świecie odchodzącym do przeszłości. Panoramą końca epoki i pewnej formacji społecznej. Ale panoramą podchodzącą do kultu przegranych powstań racjonalistycznie, unikającą celebrowania cierpiętnictwa, w czym można dostrzec tradycyjnie antyheroiczną pasję reżysera. Kutz o filmie: ” „Sława i chwała” to właściwie jedyna książka o naszym stuleciu. Obejmuje najbardziej burzliwy okres historii Polski. Film, który chcę zrobić, będzie z jednej strony mówił o tym, jak umiera stara polska kultura wschodnia, z drugiej – jak w zamęcie historii każde pokolenie płaci najwyższą cenę -w wojnach i powstaniach ginie przecież najlepsza młodzież. Zawarty w powieści szalenie racjonalny, z gruntu pacyfistyczny stosunek do historii jest mi bardzo bliski. To główny powód, dla którego robię ten film”. (1996) „Bardzo odpowiada mi u Iwaszkiewicza ów racjonalny pacyfizm. Dla mnie jako człowieka-mówiąc enigmatycznie- z zaboru pruskiego cała ta polska historia łatwych patriotycznych uniesień, heroicznych gestów i nieliczenia się z ludzkim życiem jest po trosze absurdalna, nie odpowiada mi”. (1996)

Pisali inni:

Oczywiście widać, że jest świetna reżyseria, z ogromną dbałością o estetykę miejsc i wydarzeń. Józef Hen (1998)

Na tle fantastycznej przyrody, wysmakowanych wnętrz, uroda ludzi wydaje się czymś bardzo naturalnym. Elżbieta Baniewicz (1998)

To wymaga strasznego hartu ducha, żeby się porwać na taką rzecz i Kazimierz Kutz mi tym zaimponował. Beata Tyszkiewicz (1998)