Nikt nie woła

Drugie dzieło Kazimierza Kutza zdenerwowało szefów polskiej kinematografii i krytyków filmowych, którzy nie spostrzegli nowatorstwa jego formy, oraz autora scenariusza Józefa Hena, który zdystansował się od filmu publicznie. Dopiero z czasem dostrzeżono, że manifestacja estetyczna młodego reżysera współbrzmiała podobnymi manifestacjami Michelangelo Antonioniego, choćby „Przygodzie”. Film Kutza zrywa z tradycyjną narracją. Historia między Bożkiem Lucyną toczy się na tle poszarpanych murów, a zdjęcia Jerzego Wójcika potęgują posępne nastroje i podkreślają osamotnienie bohatera. podobną funkcję nastrojową spełnia muzyka Wojciecha Kilara, debiutującego w roli kompozytora muzyki filmowej. Niezwykła sceneria wymarłego świata tworzy prawdę tego filmu o miłości niemożliwej, a niektóre ujęcia zachwycają swoim pięknem i wyrafinowaniem. Kutz o filmie: „Narracja filmu została całkowicie podporządkowana kategoriom plastycznym, stąd szok wywołany jego estetyką. Kategoria czasu w miłości polegała na tym, że człowiek zakochany patrzy na świat w sposób coraz bardziej zawężający się do wybranej osoby, poprzez nią, przez jej reakcje. Świat obiektywny redukował się w miarę rozwoju uczucia, aż w końcu zostało tylko łóżko i stół. Czerń i biel, liszajowość ścian pokazana jest jak grafika, kontrapunkt psychologizowania. I na tym tle gest i ruch aktorów, mało słów, ale bardzo silne napięcie emocjonalne między nimi-krystalizacja uczucia w stopniu maksymalnym. Filie miał tylko klamrę realistyczną, reszta była stadiami sublimacji uczucia”. (1994)

Pisali inni:

Film Kutza, co do tego nie ma wątpliwości, lamie wiele przyjętych, zastarzałych konwencji narracji i plastyki filmowej. Bolesław Michałek (1960)

Gdyby w „Nikt nie wola ” wątek miłosny był interesujący, wartościowy, gdyby aktorzy grali go w sposób porywający, widzowie nie zwróciliby uwagi na dziwną fotografię Wójcika, na scenerię, na filmowe ekstrawagancje. Andrzej Wajda(l962)

Bardzo cenię twórczość Kazimierza Kutza, a jego wczesny film „Nikt nie woła „zdaje mi się jednym z najlepszych, jakie nakręcono w Polsce po wojnie. Krzysztof Mętrak (1969)