Na straży swej stać będę

W posępnym dramacie „Na straży swej stać będę”, nakręconym w okresie stanu wojennego, Kutz opowiada dzieje podziemia na Górnym Śląsku w początkach okupacji niemieckiej, by oddać atmosferę zagrożenia, w jakiej przyszło działać górnośląskiej młodzieży, której udziałem stały się cierpienie i zdrada. Jest w tym dla Kutza element ciągłości, skoro konspirowanie wojenne widzi jako kontynuację zrywu powstańczego. Jest to film o cierpieniu, posługujący się scenami okrucieństwa i brzydoty, film rozegrany w tonacji elegijnej. Ale zarazem film pełen malarskich półtonów i cieni. Pozostający przy górnośląskiej scenerii, lecz zmierzający w stronę moralistyki uniwersalnej. Kutz o filmie: „W tym filmie będą dwa światy. Świat wielkiej zwycięskiej fety niemieckiej i intymny świat moich bohaterów. Ta radość Niemców, że nie ma Polski, a pod tą radością ci chłopcy, którzy nową Polskę już zaczynają organizować. I także: ojciec-syn. Jeśli ojciec o Polskę walczył i wywalczył ją, to obowiązkiem syna jest tę Polskę przywrócić. I przede wszystkim będzie to film o tym młodym człowieku, którego dzieło na skutek zdrady przybiera nieoczekiwany, tragiczny obrót. Będzie to dotknięcie zła. Spotkanie młodości z doświadczeniem tragicznym. A doświadczenie tragiczne rodzi wielkie pytania natury etycznej. I też je stawiam”. (1983) „Chcę w nowym filmie zniszczyć swoją starą formułę estetyczną o Śląsku. W tamtych filmach podnosiłem powszedniość, rodzajowość do wyższego wymiaru, sakralizowałem kulturę, pracę, obyczaj, życie codzienne. Tutaj fenomen śląski nie będzie źródłem urody”. (1983)

Pisali inni:

Akcja wikła się dramatycznie, ostro i boleśnie, zostawiając bohatera ze skażonym sumieniem, ze zranioną duszą. Feliks Netz (1984)

Wchodzi w grę druga akcja – erotyczna, która zaczyna rywalizować z akcją patriotyczną. Tadeusz Sobolewski (1984)

Specyficzny kontekst śląski pozwala reżyserowi wydobyć z romantycznych symboli przejmujący, tragiczny ton. Elżbieta Dolińska (1984)